W sumie to powinnam się uczyć na angielski, ale postanowiłam
coś skrobnąć i wyszedł jednopart, miłego czytania! ^^
[I.T.P] - imię twojej przyjaciółki
[T.I] - twoje imię
+ polecam piosenkę do tego : http://www.youtube.com/watch?v=gH476CxJxfg
__________________________________________________________
,,Cholernie trudne jest życie, gdy wiesz, że jesteś dla kogoś wszystkim, gdy ta osoba nie ma nikogo poza Tobą.
Cholernie boli, gdy ją zawodzisz. ''
- Jak się czujesz? - spojrzałam w stronę drzwi i zobaczyłam dobrze znaną mi sylwetkę.
- Nie wiem - pociągnęłam nosem - Na prawdę... nie wiem.
- Chodźmy do kina co? - dalej tępo wpatrywałam się w krajobraz za oknem, usłyszałam za sobą kroki [I.T.P] - Daj już spokój, minęło sześć miesięcy...
- Codziennie tu przychodzisz, proponujesz mi wypad do kina i myślisz, że to coś zmieni? - wydukałam przez łzy.
- Nie musi nic zmieniać, wystarczy, że zapomnisz.
- A co jeżeli ja nie chcę? - przez jakiś czas siłowałam się z nią na spojrzenia, ale w końcu odwróciłam wzrok znowu wpatrując się w szybę.
- Chyba nie masz wyjścia... - szepnęła i wyszła.
***
- Zostaw mnie! Zayn! Natychmiast mnie puszczaj! - krzyczałam śmiejąc się głośno.
- Jesteś taka piękna... ale w wodzie będziesz jeszcze piękniejsza - wskoczył do ogrodowego basenu ze mną na rękach.
- Jestem cała mokra - wynurzyłam się z wody i wrogo spojrzałam na ciemnowłosego.
- Ale za to jaka seksowna - zaśmiał się. Podeszłam do niego i namiętnie go pocałowałam.
- Kocham Cię - szepnął, wtuliłam się w niego.
- Jedźmy do domu, jest mi zimno - mruknęłam w jego mokrą koszulę.
- Nie pojedziesz motorem, przeziębisz się. Zamówię Tobie taksówkę - mimo moich licznych protestów i próśb Zayn był nieubłagany. Kiedy żółty samochód w końcu podjechał pod działkę letniskową wsiadłam do środka i zamachałam ukochanemu. Czułam, że za chwilę coś się wydarzy... Coś co odmieni moje życie na zawsze.
***
Kiedy tylko przekroczyłam próg domu po holu rozległ się dźwięk piosenki Bruno Mars'a - Marry you.
- Tak? - przyłożyłam urządzenie do ucha. Kiedy usłyszałam wiadomość, telefon automatycznie wypadł mi z ręki...
Osunęłam się na podłogę i ukryłam twarz w dłoniach, wybuchnęłam płaczem. W tle słychać było tylko tykający zegar i donośne '' Halo '' wydobywające się ze słuchawki.
***
- Wszyscy go kochaliśmy. Jedni bardziej, drudzy mniej. Ale niezaprzeczalnie Zayn Malik był wspaniałym człowiekiem... - te dwa wypowiedziane słowa, od tak, nic. Tylko imię i nazwisko. Jednak przyprawiły mnie one o jeszcze większy wylew łez, wspomnienia wróciły. To nie było zwykłe nazwisko. To była magia, to był ktoś kogo kochałam, jedyny, niepowtarzalny. Mój. Zawsze i na zawsze.
- Kocham Cię - szepnęłam w stronę nagrobka, na którym widniało mnóstwo różnokolorowych kwiatów i zwróciłam się w stronę wyjścia z miejsca, które będę teraz odwiedzać regularnie. Znienawidzony przeze mnie cmentarz.
***
Muszę do niego pojechać. Dawno już tam nie byłam... Kilka miesięcy. Może dlatego, że każde spojrzenie na dwa wyryte słowa na nagrobku bolą mnie bardziej niż biczowanie pleców. Ospale wstałam z kanapy i uprzednio biorąc kurtkę wyszłam z domu.
***
Śnieg delikatnie prószył, sprawiając, że wszystko wokoło było białe. Groby pokryte puchem wyglądały tajemniczo.
Przysiadłam na ławeczce.
- Witaj, Zayn - po policzkach pociekły mi pierwsze, gorące łzy - Tęsknię za Tobą wiesz? Minęło już sześć miesięcy od kiedy widzieliśmy się po raz ostatni - wlepiłam wzrok w podłogę. Rozejrzałam się dookoła.
- Wiem, że mnie słyszysz - kiwnęłam głową na znak potwierdzenia - Ale jednak mi nie odpowiesz.
- Nie przejmuj się, zapewne bardzo chciałby odpowiedzieć - szepnął ktoś za moimi plecami.
- Niall? - wpatrywałam się z niedowierzaniem w stronę blondyna.
- Tak. Przychodzę tu codziennie od jego śmierci, rozmawiam z nim jak ty - uśmiechnął się niemrawo i usiadł obok mnie.
- On nie chciałby, żebyś się smuciła - dodał i spojrzał mi w oczy.
- Nie mogę żyć bez niego - odetchnęłam głęboko.
- Ale on cały czas jest z Tobą, tutaj... - wskazał na swoje serce i przytulił mnie delikatnie.
