środa, 24 października 2012

Jednopart III

Hej, hej! ( :
W sumie to powinnam się uczyć na angielski, ale postanowiłam
coś skrobnąć i wyszedł jednopart, miłego czytania! ^^
[I.T.P] - imię twojej przyjaciółki
[T.I] - twoje imię
+ polecam piosenkę do tego : http://www.youtube.com/watch?v=gH476CxJxfg
__________________________________________________________

,,Cholernie trudne jest życie, gdy wiesz, że jesteś dla kogoś wszystkim, gdy ta osoba nie ma nikogo poza Tobą.
Cholernie boli, gdy ją zawodzisz. ''


- Jak się czujesz? - spojrzałam w  stronę drzwi i zobaczyłam dobrze znaną mi sylwetkę.
- Nie wiem - pociągnęłam nosem - Na prawdę... nie wiem.
- Chodźmy do kina co? - dalej tępo wpatrywałam się w krajobraz za oknem, usłyszałam za sobą kroki [I.T.P] - Daj już spokój, minęło sześć miesięcy...
- Codziennie tu przychodzisz, proponujesz mi wypad do kina i myślisz, że to coś zmieni? - wydukałam przez łzy.
- Nie musi nic zmieniać, wystarczy, że zapomnisz.
- A co jeżeli ja nie chcę? - przez jakiś czas siłowałam się z nią na spojrzenia, ale w końcu odwróciłam wzrok znowu wpatrując się w szybę.
- Chyba nie masz wyjścia... - szepnęła i wyszła.
      ***
- Zostaw mnie! Zayn! Natychmiast mnie puszczaj! - krzyczałam śmiejąc się głośno.
- Jesteś taka piękna... ale w wodzie będziesz jeszcze piękniejsza - wskoczył do ogrodowego basenu ze mną na rękach.
- Jestem cała mokra - wynurzyłam się z wody i wrogo spojrzałam na ciemnowłosego.
- Ale za to jaka seksowna - zaśmiał się. Podeszłam do niego i namiętnie go pocałowałam.
- Kocham Cię - szepnął, wtuliłam się w niego.
- Jedźmy do domu, jest mi zimno - mruknęłam w jego mokrą koszulę.
- Nie pojedziesz motorem, przeziębisz się. Zamówię Tobie taksówkę - mimo moich licznych protestów i próśb Zayn był nieubłagany. Kiedy żółty samochód w końcu podjechał pod działkę letniskową wsiadłam do środka i zamachałam ukochanemu. Czułam, że za chwilę coś się wydarzy... Coś co odmieni moje życie na zawsze.
    ***
Kiedy tylko przekroczyłam próg domu po holu rozległ się dźwięk piosenki Bruno Mars'a - Marry you.
- Tak? - przyłożyłam urządzenie do ucha. Kiedy usłyszałam wiadomość, telefon automatycznie wypadł mi z ręki...
Osunęłam się na podłogę i ukryłam twarz w dłoniach, wybuchnęłam płaczem. W tle słychać było tylko tykający zegar i donośne '' Halo '' wydobywające się ze słuchawki.
   ***
- Wszyscy go kochaliśmy. Jedni bardziej, drudzy mniej. Ale niezaprzeczalnie Zayn Malik był wspaniałym człowiekiem... - te dwa wypowiedziane słowa, od tak, nic. Tylko imię i nazwisko. Jednak przyprawiły mnie one o jeszcze większy wylew łez, wspomnienia wróciły. To nie było zwykłe nazwisko. To była magia, to był ktoś kogo kochałam, jedyny, niepowtarzalny. Mój. Zawsze i na zawsze. 
- Kocham Cię - szepnęłam w stronę nagrobka, na którym widniało mnóstwo różnokolorowych kwiatów i zwróciłam się w stronę wyjścia z miejsca, które będę teraz odwiedzać regularnie. Znienawidzony przeze mnie cmentarz.
   ***
Muszę do niego pojechać. Dawno już tam nie byłam... Kilka miesięcy. Może dlatego, że każde spojrzenie na dwa wyryte słowa na nagrobku bolą mnie bardziej niż biczowanie pleców. Ospale wstałam z kanapy i uprzednio biorąc kurtkę wyszłam z domu.
  ***
Śnieg delikatnie prószył, sprawiając, że wszystko wokoło było białe. Groby pokryte puchem wyglądały tajemniczo.
Przysiadłam na ławeczce.
- Witaj, Zayn - po policzkach pociekły mi pierwsze, gorące łzy - Tęsknię za Tobą wiesz? Minęło już sześć miesięcy od kiedy widzieliśmy się po raz ostatni - wlepiłam wzrok w podłogę. Rozejrzałam się dookoła.
- Wiem, że mnie słyszysz - kiwnęłam głową na znak potwierdzenia - Ale jednak mi nie odpowiesz.
- Nie przejmuj się, zapewne bardzo chciałby odpowiedzieć - szepnął ktoś za moimi plecami.
- Niall? - wpatrywałam się z niedowierzaniem w stronę blondyna.
- Tak. Przychodzę tu codziennie od jego śmierci, rozmawiam z nim jak ty - uśmiechnął się niemrawo i usiadł obok mnie.
- On nie chciałby, żebyś się smuciła - dodał i spojrzał mi w oczy.
- Nie mogę żyć bez niego - odetchnęłam głęboko.
- Ale on cały czas jest z Tobą, tutaj... - wskazał na swoje serce i przytulił mnie delikatnie.

sobota, 6 października 2012

IV

I kolejna porcja krótkich imaginów. ;)
Miłego czytania! ^^


# Wchodzisz do kuchni i widzisz Zayn'a, który zawzięcie coś pisze przy stole.
Ty: Co robisz, kochanie?
Zayn: Wypisuje Ci list gratulacyjny.
Ty: Jaki list?
Zayn: Z serdecznymi gratulacjami za zajęcie pierwszego miejsca
w moim sercu. *namiętnie Cię całuje*

#Wbiegasz do domu Harrego.
Ty: Harry, nienawidzę Cię!
Harry: Boże, co..?! Dlaczego... ale... co ja zrobiłem?!
Ty: Bo cię kocham, idioto! Najbardziej na świecie, za to Cię nienawidzę!
*Harry zaczyna się śmiać, podchodzi do Ciebie i Cię całuje*

#Ty: Skarbie...
Niall: Tak?
Ty: Gdybyś miał porównać mnie do jednej rzeczy co by to było?
Niall: Lodówka...
*odwracasz się wkurzona z zamiarem odejśca*
Niall: ... w której zamroziłbym swą miłość do Ciebie i nie martwiłbym się,
że coś się zmieni, zepsuje... * uśmiechasz się, podbiegasz do Niall'a i całujesz go w policzek*

#Louis: Pamiętasz, jak mówiłem, że będę kochał Cię do końca świata
i jeden dzień dłużej?
Ty: Tak.
Louis: Kłamałem...
Ty: Co? Ale... ale jak to?
Louis: ... zawsze będę Cię kochał.

#Zayn: Masz może mapę?
Ty: Po co Ci mapa?
Zayn: Bo gubię się w Twoich oczach *delikatnie Cię całuje*

#Liam: Wygodnie Ci się siedzi?
Ty: Gdzie?
Liam: W moich myślach.

#Ty: Zobaczymy się za parę dni, nie płacz. Jadę tylko odwiedzić rodziców.
*mocno go przytulasz i odchodzisz*
Niall: [T.I]! - *odwracasz się i zatrzymujesz*
Ty: Tak?
Niall: Nic takiego, chciałem tylko jeszcze raz na Ciebie spojrzeć. *podbiegasz
i wpadasz mu w ramiona*.

#Harry: [T.I] co robisz kiedy nie możesz zasnąć?
Ty: Liczę owieczki, a ty?
Harry: Liczę minuty od czasu kiedy ostatni raz Cię widziałem.

#Widzisz Louis'a stojącego na przystanku i czekającego na autobus.
Ty: Cześć, mogę się do Ciebie przytulić?
Louis: Ale przecież my się nie znamy...
Ty: Za miesiąc nie będziemy widzieli świata poza sobą.

#Zayn: Nie bolą Cię nogi?
Ty: Nie, dlaczego?
Zayn: Bo cały dzień chodziłaś mi po głowie...

 http://media.tumblr.com/tumblr_max7n1uU9f1r89h9r.gif

 Zayn seksiaku. *.*
Mam nadzieję, że się podobają. ♥
Trochę ich dużo, ale to chyba dobrze, nie? :3
W ogóle ostatnio zachorowałam na Zaynofobię. :D
Harrofobia jeszcze też jest, ale już mniejsza. ^^
Bo Zayn to taki bad boy, szczególnie z tym blond pasemkiem.
Dlatego tak bardzo kocham to zdjęcie:

http://cdn.onedirection.net/wp-content/uploads/2012/06/zayn-malik-airport.jpg

I ten zarost, ah. *.*


http://media.tumblr.com/tumblr_m8vujw0vOV1ro7xap.jpg

http://4.bp.blogspot.com/-rr--jWoVLXU/UF2Eyse4x6I/AAAAAAAAAL0/8ITd52ksQ9g/s1600/aHR0cCUzQSUyRiUyRjI0Lm1lZGlhLnR1bWJsci5jb20lMkZ0dW1ibHJfbThvdGdrZTNQQTFyM3c5aHpvMV81MDAucG5n.jpg

I to pasemkoooo , oja. *.*
Trochę zaspamiłam, ale trudno.
TO JEST ZAYN, ludzie! :D

Jednopart II

Mój drugi z kolei jednopart. ;)
Zainspirowała mnie do niego ta piosenka: http://www.youtube.com/watch?v=gH476CxJxfg
a ściślej mówiąc jej teledysk. :)
Mam nadzieję, że Wam się spodoba. :]


Z błogiego snu wyrwał mnie budzik. Niechętnie zwlokłam się z łóżka i poczęłam przygotowania do pracy w moim maleńkim biurze. Dzień zaczął się pechowo. Nigdzie nie mogłam znaleźć swoich butów, ani bluzki, suszarka do włosów odmówiła posłuszeństwa. Wyszłam z domu niczym upiór, ale niestety, aby nie spóźnić się byłam do tego zmuszona. Na moje nieszczęście zaczęło padać. Cała mokra wbiegłam do autobusu, gdzie okazało się, że nie mam biletu. Musiałam uprzejmie przeprosić i wysiąść. Przyspieszyłam, aby zdążyć, chociaż moje szanse były nikłe, bo w sumie zostało mi niecałe dziesięć minut. Cała przemoczona wpadłam do biura. Szef zmroził mnie spojrzeniem.
- Przepraszam... ja po prostu...
- Nic nie mów - przerwał mi groźnie i zmierzył wzrokiem - Lepiej idź dokończyć projekt Pettersona.
- Już - mruknęłam i udałam się w stronę mojego gabinetu. Poczęłam nerwowo szkicować plan budynku, kiedy złamał mi się ołówek. Odwróciłam się w stronę parapetu, aby zdjąć z niego ostrzynkę. W oknie naprzeciwko dostrzegłam wysokiego bruneta, który włosy miał zaczesane na lewy bok, jego kilkudniowy zarost i garnitur dodawały mu męskości. Spojrzał w moją stronę i uśmiechnął się, niepewnie powtórzyłam gest i szybko odwróciłam głowę.

Cały dzień pracy minął mi na dokańczaniu szkicu. Wracałam do domu w równie złym humorze, jak kiedy szłam do pracy. Schodząc do metra zauważyłam wielki plakat z kobietą siedzącą na ławce. Postanowiłam narysować deszcz, ot tak, aby podkreślić pechowość owego dnia. Wyjęłam czarny pisak i nakreśliłam parę kropel po czym udałam się do domu.

Następnego dnia przechodząc obok ów banneru zauważyłam, że ktoś dorysował kobiecie parasolkę. Zezłoszczona tym obrotem sprawy, postanowiłam narysować samochód, który przejeżdżając wjechał w kałużę, a jej krople rozprysnęły się na całym bildboard'zie.

Wracając z pracy zauważyłam, że na owym posterze ktoś dorysował mężczyznę, który osłania kobietę od wody z kałuży. Uśmiechnęłam się pod nosem. Ten ktoś naprawdę musi mieć czas i ochotę, żeby codziennie tu przychodzić i rysować.
- Co dziś dorysujesz? - podskoczyłam jak oparzona, ujrzałam ów mężczyznę z biura.
- Słucham?
- Codziennie tu coś rysujesz, a ja tylko udoskonalam dzieło i chciałbym wiedzieć czy już mogę przynieść kolorową farbę? - zapytał uśmiechając się przy tym delikatnie - Louis jestem - podał mi dłoń.
- [T.I]. Możesz przynieść, dokończymy to razem.
- Ale najpierw musisz dać mi się zaprosić na kawę.
- Randka? - zapytałam. Poczułam jak pierwsze krople deszczu spadają na nas. Spojrzałam w górę i roześmiałam się melodyjnie. Loui objął moją twarz rękoma i pocałował delikatnie.
- Może być randka - szepnął odsuwając się tylko na nieznaczną odległość i ponownie wpił się w moje usta.
Ten dzień jednak nie był pechowy.

czwartek, 27 września 2012

Jednopart

Na wstępie:
[T.P] - twoja przyjaciółka
[T.I] - twoje imię
Miłego czytania. :)
+ sama nie wiem czy mam pisać te imaginy czy nie...
Czy ktoś to w ogóle czyta? : o


Gdzie on może być? Znowu posiałam gdzieś mój telefon. Szczerze mówią w tym momencie modliłam się, żeby ktoś go znalazł  i opchnął w lombardzie, bo sama możliwość tego, że moje sms'y przeczytałby ktoś znajomy napawała mnie strachem. Tak, większość smsów była do [T.P], która w kółko namawiała mnie, żebym wyznała w końcu co naprawdę czuję Harremu.
Harry jest moim przyjacielem. Znamy się w sumie od dwunastu lat. Pamiętam, kiedy pierwszego dnia przedszkola zgubiłam gdzieś moją ukochaną lalkę, a on pomógł mi jej szukać. Od tego czasu byliśmy nierozłączni. Na początku moja mama myślała, że jesteśmy parą i po prostu to ukrywamy, ale ja i Hazza byliśmy jak rodzeństwo... Do czasu.
Zakochałam się w nim, tak bezgranicznie. Trwa to już parę lat, ale nie chciałam wyjawić mu moich uczuć i zniszczyć tego co jest między nami. Z rozmyślań wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół.
- Harry? Co tu robisz? - mruknęłam do przyjaciela wpuszczając go do środka - Nie mam teraz czasu, zgubiłam... - chłopak zamachał mi urządzeniem przed twarzą.
- Tego szukasz? - zaśmiał się i począł czytać - [T.P.], wiem, że Harreh jest cudowny i naprawdę bardzo go lubię, ale boję się mu to powiedzieć... - próbowałam wyrwać mu telefon.
- ODDAJ MI TO! - warknęłam czując, że moje policzki przybierają purpurową barwę.
- On jest taki seksowny! Wiem, że powinnam mu to powiedzieć, ale nie chcę niszczyć naszej przyjaźni... - lokaty kontynuował czytanie peszących mnie wiadomości. Najwidoczniej musiałam zostawić komórkę kiedy wczoraj u niego byłam - Ma takie cudowne loki, kocham jego zielone oczy.. ale serio nie mogę mu tego powiedzieć, [T.P.]!
- Harry, oddaj mój telefon! Masz przerąbane, idioto! Gdybyś ty zostawił u mnie telefon w życiu nie przeczytałabym Twoich wiadomości. IDIOTA. Czy ty wiesz co tą są rzeczy osobiste?!
- Ale i tak mnie kochasz - szepnął. Spłonęłam rumieńcem.
- To nieważne czy Cię kocham czy nie! Oddaj to! - rzuciłam się na niego w celu wyrwania mojej własności. On zaś ujął moją twarz w dłonie i pocałował mnie.
- Kocham Cię, od zawsze... - szepnął.
- Czyli oboje byliśmy takimi idiotami, żeby sobie nawzajem tego nie uświadomić?
- Mhm - ponownie zachłannie wpił się w moje usta.
- Harry.. ?
- Mmmm? - mruknął.
- Masz przerąbane za ten telefon - zaśmiał się i przytulił mnie bardzo mocno.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

III

# Ty: Sprawiasz, że czuję się jakbym była jedyną dziewczyną na świecie.
Zayn: Bo w świecie Malika jesteś jedyną dziewczyną *namiętnie Cię całuje*.

# Siedzisz przy stole w kuchni czytając gazetę, jedząc marchewkę
i słuchając The Fray. Louis przechodzi obok Ciebie obojętnie ukradkiem
zerkając tylko w Twoją stronę. Idzie do salonu.
Louis: Boże, gdzie ona była całe moje życie?! *śmiejesz się pod nosem*.

# Siedzicie z Harrym na kanapie wtuleni w siebie oglądając Titanica.
Ty: Kiedy zrozumiałeś miłość?
Harry: Kiedy po raz dziesiąty oglądając ten film,
nie zapytałem dlaczego ona po niego wraca *całuje się w czubek głowy*

# Leżycie z Niallem pod rozgwieżdżonym niebem. Zauważasz spadającą
gwiazdę.
Ty: Wierzysz w cuda?
Niall: A co, chcesz mi miłość wyznać? * namiętnie go całujesz*
Ty: Tak, taki miałam plan *wyszczerzasz się*

# Ty: Liam?
Liam: Tak?
Ty: Kochasz mnie?
Liam: Nie musisz mnie o to pytać, ten fakt jest już potwierdzony naukowo.

 # Siedzisz w swoim pokoju oglądając jakiś nudny film.
Postanawiasz zadzwonić do swojego chłopaka, który miał dziś
kilka wywiadów i nie mógł się z Tobą spotkać.
Ty: Cześć, kochanie. Jak Ci minął dzień?
Harry: Moje dni bez Ciebie nie są dniami...

# Siedzicie z Louisem przy oknie wpatrując się w granatowe niebo.
Ty: Nie lubię nocy bez gwiazd...
Louis: A ja nienawidzę dni bez ciebie *składa pocałunek na twojej żuchwie*

# Leżysz wtulona w Niall'a i przypatrujesz mu się, jak słodko śpi.
- Zwykły, niebieskooki blondynek, a tak namieszał w głowie *uśmiechasz się*.





Takie tam, nowe. :3
Co sądzicie? ^^

http://data.whicdn.com/images/32311023/tumblr_m4cdgdfFfK1rvohcxo2_500_large.gif

OBOOOOOOOOŻE . *.*
Czy ty to widzisz?
NIE ŻYJĘ.
POZDRAWIAM Z TRUMNY.

piątek, 17 sierpnia 2012

II

Louis nosi różową czapkę Waszej córki.
- Błagam, kochanie zdejmij to! Wyglądasz jak kretyn - mówisz z dezaprobatą.
- Właśnie tatusiu! Różowy jest dla dziewczynek - mała Louie uśmiecha się promiennie.
- Zdradzić Ci sekret? - szepcze Lou.
- Jaki sekret? - mała jest wyraźnie zainteresowana.
- Bo wiesz, że ulubionym kolorem wujka Harrego jest właśnie różowy? - oboje
zaczynają się śmiać.


Harry wraz z Waszą córką oglądają Hannę Montanę na Disney Channel.
Rozlega się dźwięk piosenki '' Nobody's perfect ''. *
- Poczekaj minutę... - słyszysz zdziwiony głos Harrego, wchodzi
do kuchni - znam taką osobę - namiętnie Cię całuje.

* nobody's perfect - nikt nie jest idealny


- Cześć, [T.I] - Zayn całuje Cię w policzek.
- Cześć, kotku.
- Co na obiad? - mruczy.
- Spaghetti.
- Znowu?! - odwracasz się z nożem w ręce chcąc zapytać
na co innego miałby ochotę. - Eeeej! Ja nie chciałem
Cię urazić... spaghetti dobre, dobre... idę... idę na górę - zaczynasz
się głośno śmiać.



Reporter: Niall, jaka była Twoja reakcja gdy zobaczyłeś po raz pierwszy [T.I]?
Niall: Em... coś w stylu : http://media.tumblr.com/tumblr_lxttd2ovgk1qcgw5f.gif



Twój chłopak Liam jest w trasie. Pewnego dnia dzwoni do Ciebie.
- Nie mogę tego zrobić...
- Co się stało?
- Tęsknię za widokiem Twojego cudownego uśmiechu,
za Twoim śmiechem, za uczuciem kiedy Cię całuję...
Po prostu nie mogę...
- Kochanie, zamknij oczy i idź się przespać - odpowiadasz.
- Ale...
- Poczujesz się lepiej rano. Kocham Cię!
- Też Cię kocham,  [T.I].


_________________________________________

Dzisiaj tak krótko tylko. ; )
Mam nadzieję, że się podoba. ^^

wtorek, 14 sierpnia 2012

I

- To co oglądamy? - powiedziałam rzucając się na kanapę obok Niall'a.
- Em. Paranormal Activity? - rzucił Zayn.
 - Nie, mam ochotę na komedię romantyczną - mruknęłam.
- Ja też - poparł mnie Harry uśmiechając się łobuzerskim uśmieszkiem.
- Oh, cicho bądź Styles - warknęłam.
- Chyba na prawdę Cię lubi - powiedział Louis.
- Jasne, tak bardzo, że lepiej nie dawać mi noża do ręki w jego towarzystwie...
- Też Cię kocham, [T.I] - szepnął Hazza.


Obudziłam się kilka minut po godzinie szóstej. Włączyłam telewizor, bo byłam pewna, że już nie zasnę. Nagle coś przed nim przebiegło, a że w pokoju panował półmrok nie zauważyłam co to było. Jak oparzona wstałam i rozejrzałam się po pokoju... Niczego tam nie było. Trochę spokojniejsza usiadłam z powrotem, po drugiej przeciwległej stronie zauważyłam siedzącego Zayn'a.
- CO TO MA BYĆ DO CHOLERY?! Bawisz się w jakieś Paranormal Activity czy co?!
Zayn spojrzał na mnie oczami wielkimi jak spodki i zaczął się śmiać po czym delikatnie przybliżać
w moją stronę.
- Kocham Cię, [T.I] - szepnął kiedy dzieliło nas już tylko kilka centymetrów.
Złożył na moich ustach gorący pocałunek.


 Stoicie z Louisem pod rozgwieżdżonym niebem.
- Patrz, spadająca gwiazda. Pomyśl życzenie - mówisz.
- To ty.
- Co ja? - pytasz zdezorientowana.
- Chcę mieć Ciebie przy sobie już na zawsze, [T.I] - składa delikatny pocałunek na Twoich ustach.


 Ty: O czym teraz myślisz?
Harry: O Tobie.
Ty: Rozwiń wypowiedź.
Harry: O nas.
Ty: Rozwiń ją jeszcze bardziej.
Harry: Ty. Ja. Łóżko. Zabawy nie dla dzieci.

Ty: Co robisz, Niall?
Niall: Kocham Cię!

Ty: Lou, co chciałbyś na urodziny?
Louis: Nie zmieścisz się do pudełka - *całuje Cię*

Wracasz do domu po pracy.
Ty: Liam! 
Liam: Tak, kochanie?
Ty: Nie mógłbyś się zainteresować tym, żeby
tu posprzątać?! Nie mógłbyś zrobić obiadu?!
Ja też ciężko pracuję! Nic Cię nie obchodzi!
Liam: Ty mnie obchodzisz... *namiętnie Cię całuje*

Siedzicie z Zaynem na kanapie przed telewizorem i oglądacie jakąś komedię.
Ty: Czy ty mnie w ogóle kochasz?
Zayn: *patrzy Ci głęboko w oczy* Kocham, bo jesteś jak słońce, 
które wstaje zawsze, każdego ranka, bo masz piękne [Twój kolor
oczu] oczy, w których lubię się zatracać, bo Twoje włosy lśnią
jak poranna rosa, masz śliczne usta, które pragnę całować, 
śliczne rzęsy i śliczną sylwetkę, na którą skarżysz się bez
potrzeby.
Ty: Dobra, wystarczy! Już jestem dowartościowana. *delikatnie Cię całuje*

Siedzicie z przyjaciółką na tarasie, Louis biega z chłopakami po ogrodzie
oblewając się wodą.
Ty: Mój mężczyzna.
Twoja przyjaciółka: Przestań! Przecież to palant.
Ty: Na zewnątrz palant, a w środku mężczyzna mojego życia.

Pokłóciłaś się z Liam'em. Jedziesz do Waszego wspólnego domu,
który kiedyś z nim dzieliłaś po wszystkie swoje rzeczy.
Liam: Porozmawiaj ze mną.
Ty: Nie mam dla Ciebie czasu!
Liam: Dlaczego?
Ty: Bo nie jesteś już ważny...
Liam: A ty... ty jesteś najważniejsza *namiętnie Cię całuje*

Spotykasz się z Harrym w parku, chcesz mu wszystko wyjaśnić
i zakończyć Waszą znajomość.
Nieoczekiwanie wybuchasz płaczem.
Harry: Mogę Cię jakoś uszczęśliwić?
Ty: Tak. Odejdź i nie rań mnie więcej.
Harry powolnym krokiem odchodzi w stronę wyjścia z parku.
Odwraca się.
Harry: Kocham Cię.
Ty: Za późno - kręcisz przecząco głową.
 ___________________________________
Oto pierwsza porcja imaginów. :)
I jak? :]
+ Macie HAHAHAHAHAHAHAZZĘ. ♥
 http://25.media.tumblr.com/tumblr_m7qwdzZzih1r7dspdo2_500.gif