- Em. Paranormal Activity? - rzucił Zayn.
- Nie, mam ochotę na komedię romantyczną - mruknęłam.
- Ja też - poparł mnie Harry uśmiechając się łobuzerskim uśmieszkiem.
- Oh, cicho bądź Styles - warknęłam.
- Chyba na prawdę Cię lubi - powiedział Louis.
- Jasne, tak bardzo, że lepiej nie dawać mi noża do ręki w jego towarzystwie...
- Też Cię kocham, [T.I] - szepnął Hazza.
Obudziłam się kilka minut po godzinie szóstej. Włączyłam telewizor, bo byłam pewna, że już nie zasnę. Nagle coś przed nim przebiegło, a że w pokoju panował półmrok nie zauważyłam co to było. Jak oparzona wstałam i rozejrzałam się po pokoju... Niczego tam nie było. Trochę spokojniejsza usiadłam z powrotem, po drugiej przeciwległej stronie zauważyłam siedzącego Zayn'a.
- CO TO MA BYĆ DO CHOLERY?! Bawisz się w jakieś Paranormal Activity czy co?!
Zayn spojrzał na mnie oczami wielkimi jak spodki i zaczął się śmiać po czym delikatnie przybliżać
w moją stronę.
- Kocham Cię, [T.I] - szepnął kiedy dzieliło nas już tylko kilka centymetrów.
Złożył na moich ustach gorący pocałunek.
Stoicie z Louisem pod rozgwieżdżonym niebem.
- Patrz, spadająca gwiazda. Pomyśl życzenie - mówisz.
- To ty.
- Co ja? - pytasz zdezorientowana.
- Chcę mieć Ciebie przy sobie już na zawsze, [T.I] - składa delikatny pocałunek na Twoich ustach.
Ty: O czym teraz myślisz?
Harry: O Tobie.
Ty: Rozwiń wypowiedź.
Harry: O nas.
Ty: Rozwiń ją jeszcze bardziej.
Harry: Ty. Ja. Łóżko. Zabawy nie dla dzieci.
Ty: Co robisz, Niall?
Niall: Kocham Cię!
Ty: Lou, co chciałbyś na urodziny?
Louis: Nie zmieścisz się do pudełka - *całuje Cię*
Wracasz do domu po pracy.
Ty: Liam!
Liam: Tak, kochanie?
Ty: Nie mógłbyś się zainteresować tym, żeby
tu posprzątać?! Nie mógłbyś zrobić obiadu?!
Ja też ciężko pracuję! Nic Cię nie obchodzi!
Liam: Ty mnie obchodzisz... *namiętnie Cię całuje*
Siedzicie z Zaynem na kanapie przed telewizorem i oglądacie jakąś komedię.
Ty: Czy ty mnie w ogóle kochasz?
Zayn: *patrzy Ci głęboko w oczy* Kocham, bo jesteś jak słońce,
które wstaje zawsze, każdego ranka, bo masz piękne [Twój kolor
oczu] oczy, w których lubię się zatracać, bo Twoje włosy lśnią
jak poranna rosa, masz śliczne usta, które pragnę całować,
śliczne rzęsy i śliczną sylwetkę, na którą skarżysz się bez
potrzeby.
Ty: Dobra, wystarczy! Już jestem dowartościowana. *delikatnie Cię całuje*
Siedzicie z przyjaciółką na tarasie, Louis biega z chłopakami po ogrodzie
oblewając się wodą.
Ty: Mój mężczyzna.
Twoja przyjaciółka: Przestań! Przecież to palant.
Ty: Na zewnątrz palant, a w środku mężczyzna mojego życia.
Pokłóciłaś się z Liam'em. Jedziesz do Waszego wspólnego domu,
który kiedyś z nim dzieliłaś po wszystkie swoje rzeczy.
Liam: Porozmawiaj ze mną.
Ty: Nie mam dla Ciebie czasu!
Liam: Dlaczego?
Ty: Bo nie jesteś już ważny...
Liam: A ty... ty jesteś najważniejsza *namiętnie Cię całuje*
Spotykasz się z Harrym w parku, chcesz mu wszystko wyjaśnić
i zakończyć Waszą znajomość.
Nieoczekiwanie wybuchasz płaczem.
Harry: Mogę Cię jakoś uszczęśliwić?
Ty: Tak. Odejdź i nie rań mnie więcej.
Harry powolnym krokiem odchodzi w stronę wyjścia z parku.
Odwraca się.
Harry: Kocham Cię.
Ty: Za późno - kręcisz przecząco głową.
___________________________________
Oto pierwsza porcja imaginów. :)
I jak? :]
+ Macie HAHAHAHAHAHAHAZZĘ. ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz